Wszystkie wpisy, których autorem jest Karolina Romańska

O chłopcu

_MG_0567

Ponad rok temu pojawił się w naszym życiu maleńki człowiek
Dla nas, jego rodziców doskonały,  najcudowniejszy i wymarzony…

Zaufał nam od pierwszej chwili i obudził do życia.
Dajemy mu ogromną dawkę  miłości
i codzienną lekcję życia,
Uwagę i troskę,
czułość i bezpieczeństwo.

Jesteśmy po to,
by wspierać,
całować…
Do snu szeptać.
Koić troski i kołysać w ramionach.

Budować jego pewność siebie,
tysiące wspólnych historii tworzyć
i świat wspólnie odkrywać.

_MG_0524-2

Nasz  Syn – Gustaw
przestaje być niemowlakiem
tak wiele rozumie
i naśladuje coraz więcej „dorosłych” zachowań,
jest silny, zdrowy i bystry.

Jego zapał i energia,
ciekawość świata,
uścisk maleńkich dłoni,
Oczy, w które można wpatrywać się bez końca…
Umiejętność porozumiewania się bez słów,

Budzi się o poranku,
dotyka naszych twarzy.
Daje buziaka
czasami w palec ugryzie
albo w nos zadrapie 😉
Maleńki Chłopczyku –
cały świat na Ciebie czeka
życie przed Tobą!
A dziś, kiedy to MY jesteśmy
całym Twoim światem:
Kocykiem okryję,
klocki poukładam,
będę naśladować lwa, kurę, owcę
czy innego zwierza najlepiej jak umiem.
Przytulę,
smoczek odnajdę w środku nocy,
razem autami się pobawię,
bajkę przeczytam,
i potańczymy do utraty tchu.

Pierwszy rok

_MG_0412.jpg

_MG_0362

Nowy wymiar codzienności
Emocje, których dotąd nie znałam
i miłość – niezwykła, piękna i prosta…

Rok miliona prób wszelkiej maści.
Siła i cierpliwość  – aż do rozładowanych akumulatorów 😉

Odkrywanie siebie  w roli Mamy
Inne spojrzenie na rzeczy ważne.
Głowa i serce przesterowane o 180 stopni

Ogrom  wzruszeń i wspólnych radości
obrazy, które które na zawsze zostaną w pamięci:
turlanie się po łóżku,

duma z przewrotu na brzuszek,

pierwsze sekundy samodzielnego stania,

smyranie po nóżkach przy usypianiu,

rechot najsłodszy na świecie,

karmienie, przytulanie i wspólne wygłupy…

 

_MG_0273
_MG_0283

Wszystkie te i wiele innych ulotnych chwil,  pozwalają mi wzruszać się we wdzięczności, że Gustaw pojawił się na świecie. Choć bywają dni, kiedy przegrywam ze zmęczeniem i z własnymi oczekiwaniami wyjątkowych momentów, wartych zapamiętania w ciągu ostatniego roku było w moim życiu tak wiele jak nigdy wcześniej…

_MG_0349

———————–

http://www.elwi.radunc.pl/   Dziękujemy za piekne fotografie.

 

Macierzyństwo

motywacja

Choć moje wyczekane macierzyństwo dodaje supermocy i poczucia niewyobrażalnego szczęścia,  sama wiem doskonale, że nie jest to prosta materia ;-))

Tak sobie myślę od jakiegoś czasu – zbieram, notuję pomysły, które roją mi się w głowie że może właśnie  wsparcia, motywacji do działania potrzebują mamy –  nie tylko te chwile po porodzie, ale właśnie takie, którym odrobinę zaczyna doskwierać  rutynowy scenariusz  mamuśkowej rzeczywistości? Zewnętrznej motywacji, wymiany doświadczeń,  garści inspiracji, wspólnych spotkań, rozmów o wszystkim i o niczym – potrzebuje wiele kobiet, które na jakiś czas rezygnują z aktywności do jakiej wcześniej były przyzwyczajone.

Ja sama także potrzebuję takiej odskoczni i inspiracji, by działać i dobrze wykorzystać ten fantastyczny czas nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie.

Park Miejski w Kaliszu

Tata Gustawa w swoim grafiku znalazł dzień wolny od pracy w środku tygodnia, więc mama i maluch szaleli ze szczęścia na myśl o wspólnie spędzonym dniu.
Park Miejski w Kaliszu
Tym razem na spacer wybraliśmy się do Parku Miejskiego w Kaliszu.

Park Miejski w Kaliszu
Kiedy Gustaw był malutki zwykle przesypiał wszystkie spacery. Od czasu, kiedy zamieniliśmy wózek z gondoli na spacerówkę każdy spacer to prawdziwa przygoda 🙂 Nasz mały Amastek poznaje otaczający go świat a my dokładamy wszelkich starań by były to odczucia wyjątkowe.

Park Miejski w Kaliszu
Gustaw poznaje światGustaw poznaje świat

Gustaw poznaje świat ;-)
Kiedy siedzi w wózeczku i uważnie się rozgląda. Wysyła uśmiechy w stronę  przechodniów, gaworzy głośno a nawet  poszczekuje po swojemu razem z napotkanymi psami.

Jest radośnie 🙂

Park Miejski w KaliszuPark Miejski w KaliszuPark Miejski w KaliszuTata GustawaGUSTAW I JEGO TATAGustaw malutki :-)
W ciepłe dni często zatrzymujemy się na dłużej w wybranym przez nas miejscu, wyjmujemy malucha z wózka i pozwalamy sobie na wspólną zabawę na kocu. Wtedy Gustaw może swobodnie poraczkować –  jest też czas na przytulanie, karmienie i zmianę pieluszki.

Sweet KateSweet KateWyprawę zakończyliśmy odwiedzinami w uroczej kawiarence,

Tata Gustawa
Uwielbiamy rodzinne spacery . Każda taka wycieczka, to dla nas czas wyjątkowy, to nasz czas, który daje nam ogromną radość z bycia blisko siebie i dla siebie.

Radość jaką daje bycie rodziną.

Migdałowa tarta ze śliwkami

Uwielbiamy śliwki! Każdego roku czekamy na późne lato i czas, kiedy będą dostępne te najsmaczniejsze.

Połączenie ich charakterystycznego smaku i aromatu idealnie komponuje się z  kruchym, maślanym spodem tarty, która na stałe zagościła w moim jesiennym repertuarze kulinarnym.

Lubię czas spędzony w kuchni po to, by dopieścić podniebienia bliskich mi osób – a tartę (mówiąc nieskromnie) robię podobno obłędną   🙂

tarta ze śliwkami

 Przepis jest bardzo prosty:

CIASTO:

  • 350 g mąki (pszenna 650 + szklanka krupczatki)
  • 150 g masła
  • 100 g cukru
  • jajko
  • szczypta soli
  • łyżka olejku migdałowego / cukier migdałowy

WYPEŁNIENIE:

  • około kilograma dojrzałych śliwek – dobrze jest je wcześniej oczyścić z pestek, przekroić wzdłuż i zamrozić, wtedy można je bez problemu pokroić w drobne półksiężyce 

WYKONANIE:

Z podanych składników zagniatamy ciasto, tak aby połączyć wszystkie składniki w gładką masę bez grudek. Ciasto wkładamy do lodówki na 30 minut.

Następnie wylepiamy nim formę do pieczenia (ja mam formę ceramiczną – ciasto nie przywiera, dlatego też nie smaruje i nie wykładam jej już niczym – nie wiem jednak jak będzie w przypadku innej blaszki, dlatego profilaktycznie można ją jeszcze wyłożyć papierem do pieczenia).

Spód gęsto nakłuwamy widelcem, po to, by ciasto nie podniosło się podczas pieczenia.

Pieczemy 15 minut w 200 stopniach C.

Po tym czasie wyjmujemy tartę z piekarnika i układamy pokrojone w cząstki śliwki.

Tartę ponownie stawiamy do piekarnika  – temperaturę zmniejszamy do do 170 stopni C i pieczemy około 30 minut.

Przed podaniem można ją jeszcze posypać płatkami migdałowymi.

 

Fiolet

Już czas na obrus w fioletową kratę.

migdałowa tarta ze śliwkamiBy zagnieść ciasto na tartę ze śliwkami.

lawendaCzas na pierwszy w życiu bukiet z lawendy. Takiej z nasion wyhodowanej choć ogrodnik ze mnie raczkujący co najwyżej   – a jednak się udało, choć zaczekać trzeba było sezon i drugi  zanim maleńkie sadzonki zakwitły.  Teraz dumna jestem ogromnie!

jeżyny Jest czas na intensywny kolor jeżyn. Będą jednym ze  wspomnień tego lata. Zamkniętych w wielkim słoju z cukrem, rumem  i laską wanilii.

fioletMam nadzieję na pogodny wrzesień.

 

Park Solankowy i Ogród Zapachów w Inowrocławiu

W ostatnich dniach słupek rtęci pnie się ku górze i pokazuje iście wakacyjne temperatury. Nasze mieszkanie na czwartym piętrze miejskiego blokowiska paruje gorącem a my szukamy pomysłów na to, by uciec od upału.

Tegoroczne wypady wakacyjne dostosowaliśmy do potrzeb naszego maluszka i dzięki temu sami korzystamy z wielu przyjemności jakich wcześniej nie uwzględnialiśmy w scenariuszu na odpoczynek. Jednym w takich odkryć na naszej spacerowej mapie jest Ogród Zapachów i tężnie solankowe w Inowrocławiu – punkt idealny na to, aby zatrzymać się i złapać oddech w ciepły, letni dzień – choćby w ramach krótkiego postoju w czasie podróży nad morze.

Tężnie solankowe. Inowrocław

Wybraliśmy się na przyjemny spacer po inhalatorium żeby odetchnąć od upału i pooddychać świeżym i zdrowym powietrzem.

INOWROCŁAWSKIE SOLANKI

Park solankowy

Tężnie Inowrocław

Rodzinny relaks i wspólna zabawa na kocu rozłożonym w cienistym zakątku przy tężniach podziałał na nas orzeźwiająco i wprawił wszystkich w dobry humor

spacer w inowrocławiu DSCN0498

Później przespacerowaliśmy się do nowej części Parku Solankowego i Ogrodów Zapachowych.

Inowrocław Ogrody ZapachowówDSCN0518

Ogród ZapachówRóżane klombyPąsowe róże

Zachwycił nas  barwny krajobraz stworzony z wielu gatunków pachnących kwiatów i ziół.

Rośliny o działaniu pobudzającym pamięć, odprężającymi .- są też takie, które mają walory antydepresyjne i uspakajają, a nawet usprawniają myślenie 😉

lawenda

Upajająca woń kwiatów i ziół – niezliczone ilości zieleni a wszystko zadbane, wypielęgnowane:

Lawenda, rozmaryn, geranium, bazylia, pachnąca winorośl, bazylia, szałwia, rumianek, hyzop, mięta i macierzanka.

Róże purpurowe, herbaciane, pąsowe, białe i cytrynowe.

Lilie, floksy, irysy, heliotrop i goździki.

Park Solankowy Inowrocław

Na myśl przychodzą mi łąki i ogrody Prowansji. Przepiękne miejsce po którym można spacerować godzinami!

Nowy Park InowrocławDSCN0585Gustaw śpi słodkoDSCN0586

W Inowrocławiu znaleźliśmy schronienie przed piekącym słońcem i spędziliśmy fantastyczny, rodzinny dzień. Kiedy kończyliśmy nasz spacer Gustaw spał słodko. Po takiej dawce wrażeń, zapachów i świeżego, nasyconego jodem powietrza wróciliśmy do domu w wyśmienitych nastrojach.

Trudna droga do szczęścia

Nasza droga do rodzicielstwa była długa i trudna- naznaczona trzema kolejnymi poronieniami. Czwarta ciąża- przeleżana w szpitalu, później w domu, pełna obaw i daleka od sielankowego obrazu zakończyła się finałem najszczęśliwszym z możliwych :-)))

noworodek Gustaw

20 listopada, trochę wcześniej niż się tego spodziewaliśmy spełniło się nasze największe marzenie – marzenie o Dziecku. Narodził się nasz Maleńki Cud – 2530 gram i 50 cm niewyobrażalnego szczęścia.

Silny i zdrowy – choć taaaki maleńki syn Gustaw.

miś

maleńkie stópki

miś ikea

Teraz od ponad ośmiu miesięcy świętuję codzienne bycie mamą. Jestem niewyobrażalnie szczęśliwa gdy patrzę na mojego syna. Ten mały człowiek posklejał nam rozsypany, smutny świat – kawałek po kawałku, a teraz każdy dzień czyni tak fenomenalnym.

Gustaw i jego mama

Uszczęśliwia mnie każda chwila jaką poświęcam swojemu dziecku, rozkoszuję się jego rozwojem, każdym nowym osiągnięciem – tym że jest zdrowym, silnym i radosnym chłopcem. Przede wszystkim cieszę się jednak, że mój syn – moje dziecko pojawiło się na świecie i to w chwili, kiedy już zupełnie straciliśmy nadzieję na biologiczne rodzicielstwo.

Nasze dziecko – nasz osobisty cud – najważniejszy, wyczekany i wyjątkowy .

Odkąd Gustaw jest z nami wszystko stało się prostsze – w końcu oboje z mężem czujemy że jesteśmy dokładnie w miejscu, w którym pragnęliśmy być – jesteśmy RODZICAMI :-))

***

Obiecałam sobie, że jeśli tylko kiedykolwiek uda mi się szczęśliwie donosić ciążę i narodzi się moje dziecko zapiszę naszą historię. Kiedy sama zmagałam się z kolejnymi niepowodzeniami szukałam takich świadectw– historii dziewczyn, które traciły swoje nienarodzne Dzieci a jednak udawało im się szczęśliwie donosić ciążę, rodziły zdrowe dzieciątka i doświadczały cudu macierzyństwa. Mnie takie opowieści dodawały wiary, że i nam będzie dane w końcu doświadczyć czym jest rodzicielstwo.

Pierwsze zdjęcie naszego maleńkiego cudu- tuż po narodzinach....
Pierwsze zdjęcie naszego maleńkiego cudu- tuż po narodzinach….

Moja walka o macierzyństwo

 Ten blog otwiera nowy rozdział w moim życiu.

Od Ponad ośmiu miesięcy doświadczam radości z cudu macierzyństw, do którego prowadziła mnie długa i kręta droga.

Amastki są moim drugim podejściem do zapisania tej historii

Kiedy w lipcu – dwa lata temu po raz pierwszy umieściłam wpis na blogu, którego zamierzałam prowadzić z myślą o czymś, co miało być rodzajem autoterapii. Myślałam, że będzie to miejsce, które pozwoli mi się otworzyć, uwolnić emocje i znaleźć siłę na kolejną walkę o Dziecko, o macierzyństwo. Nigdy jednak tak się nie stało. Nie miałam odwagi wyrazić emocji, które były i nadal są dla mnie bardzo trudne.

Naszym problemem były powtarzające się poronienia. Choć nigdy nie miałam problemu z samym zajściem w ciąże, to bardzo bliskie stały mi się doświadczenia i emocje o jakich pisały dziewczyny, które zmagały się z problemem niepłodności.

Był taki moment po trzeciej z kolei stracie, kiedy kolejne badania  i wizyty u wielu specjalistów nadal nie przynosiły żadnej odpowiedzi na przyczynę naszych niepowodzeń, gdy chciałam się poddać. Wcześniej jednak trafiłam do immunologa i tam, po serii testów okazało się – choć wcześniejsze badania tego nie wykazały, że mój organizm wytworzył jedną z grup przeciwciał ANA 2, które mogą powodować niemożność donoszenia ciąży.

Oboje z M. postanowiliśmy dać sobie szanse i podjęłam leczenie bardzo inwazyjnymi lekami poprzeszczepowymi. Kiepsko znosiłam zażywanie leków – starałam się jednak normalnie funkcjonować.  Aby zająć głowę „czymś innym” zmieniłam pracę i podjęłam kolejne studia .

Kuracja dała nam pół roku na starania o Dziecko.

Którejś nocy, kiedy z M. nie mogliśmy zasnąć. Leżeliśmy w łóżku przytuleni do siebie- rozmawialiśmy o ważnych dla nas sprawach i… pękłam.

Zaczęłam płakać. Mijał drugi miesiąc z półrocznej puli jaką dały mi leki a ja czułam, że  nie mam już siły na kolejną walkę.

Bałam się kolejnego niepowodzenia – bałam się straty następnego Dziecka.

Długo rozmawialiśmy i oboje  stwierdziliśmy, że może jednak warto pomyśleć o adopcji.

I wtedy zdarzył się nasz prywatny cud.

usg połówkowe

Kilka dni później okazało się, że już wtedy byłam w ciąży.

ciąża

w oczekiwaniu na dziecko

***

Kciuki trzymane dla Dziewczyn, które jeszcze walczą o ciążę lub jej szczęśliwe rozwiązanie. Każda z nas ma swoją trudną historię, zaliczała wzloty i upadki, utratę i przypływ nadziei. Wiem, że na tę walkę potrzeba wiele siły…